*Oczami Barbary (Teddy)
Właśnie czekam na lotnisku w Edynburgu nie mogę uwierzyć, że już tylko 4 godziny i zobaczę ciocię Ann, ciekawe czy mnie pozna , ostatnio jak ją widziałam miałam 15 lat. Wtedy jeszcze nie farbowałam włosów i nie malowałam się. Zawsze cieszyłam się jak do nas przyjeżdżała, ale jak zaczęła robić karierę tylko dzwoniła lub wysyłała SMS-y. Nie miała czasu aby przylatywać do Polski gdy została redaktorką chyba wszystkich najpopularniejszych gazet na świecie. Nie wiem jak będzie mi się z nią mieszkać ale nie przejmuję się tym, bardziej jestem zaniepokojona moją nową szkołą. W tamtej szkole miałam dużo przyjaciół, ale nie wiem jak przyjmą mnie w Londynie. Boje się odrzucenia, choć wszyscy myślą, że jestem odważna i łatwo znajduje nowych znajomych jednak ten pierwszy dzień w szkole przyprawia mnie o dreszcze. Ciągle o nim myślę i jest coraz gorzej. STOP!!! muszę myśleć o pozytywnych stronach, znowu zobaczę ciocię Ann, spotkam się z Carą i najważniejsze zobaczę Londyn, no właśnie przecież zawsze chciałam go zobaczyć no a teraz mam okazje, spełniam swoje marzenia i tylko to się liczy.
Moje rozmyślania przerwała mi pani sprawdzająca paszporty na lotnisku
-Poproszę paszport- powiedziała uśmiechając się
-Proszę bardzo- podałam dokument miłej pani również uśmiechając się
-Proszę przejść teraz przez bramkę i kierować się na sprawdzenie bagażu podręcznego-powiedziała dalej szczerząc się do mnie
Podziękowałam i grzecznie skierowałam się do podanego miejsca. Odprawa trwała ok godziny więc od razu ruszyłam na hale odlotów. Weszłam do najbliższej restauracji i wyjęłam laptopa aby sprawdzić wszystkie wiadomości, do uszu wsadziłam słuchawki i włączyłam piosenkę. Nagle zobaczyłam 5 chłopaków w kapturach wchodzących do restauracji, usiedli przy stoliku obok mnie i o czymś rozmawiali. Nie słyszałam co mówią, ponieważ słuchałam muzyki, ale kątem oka dostrzegłam, że patrzą się na mnie i śmieją się, nie zważając na to, dalej czytałam artykuł o Kubie (ojczym Barbary). Uważnie przeglądałam wszystkie wiadomości na facebooku i twiterze, gdy poimformowano, że samolot którym mam lecieć jest już gotowy szybko wstałam i pokierowałam się w stronę pani sprawdzającej bilety. Gdy byłam już w samolocie usiadłam na odpowiednim miejscu i czekałam na start. W pewnym momencie zauważyłam chłopaków, których widziałam w kawiarni trójka z nich usiadła za mną, a reszta w rzędzie obok. Po zdjęciu kapturów nie powiem przystojni byli, nie mogłam sobie przypomnieć ale skądś ich znałam. Cały lot czułam że cała 5 patrzy się na mnie, a ja tylko zastanawiałam się gdzie mogłam widzieć wcześniej tę piątkę. Po wylądowaniu skierowałam się do wyjścia, gdy nagle zuważłam meżczyzne trzymającego kartkę z moim nazwiskiem.
-Dzień dobry to ja Barbara Palvin- powiedziałam uśmiechając się
-Dzień dobry. Witamy w Londynie- również uśmiechnął się i wziął ode mnie walizkę
-Dziękuję- mężczyzna zaczął mnie prowadzić do czarnego vana, który ma zawieźdz mnie do domu mojej cioci
Po 30 minutach podjechaliśmy pod piękny, biały dom. Wysiadłam z samochodu i pokierowałam się w stronę dzwi zadzwoniłam dzwonkiem i otworzyła mi je moja ciocia Ann.
-jak dobrze cię widzieć-powiedziała moja ciocia przytulając mnie
-ciebie też- odpowiedziałam prawie się dusząc
-ja muszę niestety lecieć- powiedziała- na górze jest twój pokuj klucze masz na łóżku, a jeśli chcesz coś zjeść to lodówka jest pełna. papapap- powiedziała wsiadając do auta
Szybko pobiegłam do góry do mojego pokoju jest śliczny garderoba też a łazienka wielka. Na dole nowoczesna kuchnia, salon, sala kinowa, gabinet, siłownia, jadalnia, mala łazienka, pokój gier, spa i wielki ogród z basenem. Moja ciocia ma zajebisty do. Po obejrzeniu całego domu poszłam się wykąpać i zapadłam w sen.
..........................................................................
według mnie beznadzieja ale komentujcie to moj pierwszy blog w zyciu :D 2 rozdział spróbuje napisać jutro lub pojutrze obiecuje bedzie ciekawczy....
Karcia:*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz